Nie prześpij Adwentu!

roratkaNa długo przed świtem, gdy niejeden jeszcze przewraca się na drugi bok w ciepłym łóżku, z tornistrami, torbami i lampionem w ręku zbierają się w ciemnym kościele. Każdego dnia już drugi tydzień śpiewają „Marana tha, przyjdź, Jezu, Panie!”. W codziennym zabieganiu znajdują czas dla Pana Boga.

W Polsce tradycja rorat sięga XIII w. Liturgia adwentowa zawsze gromadziła wiele osób, a szczególnie uroczystą bywała na Wawelu. Tam, przed rozpoczęciem mszy, przedstawiciele wszystkich stanów (król, prymas, senator, ziemianin, rycerz, mieszczanin oraz chłop ) przynosili do ołtarza świecę. Zapalali ją ze słowami: „Sum paratus ad adventum Dei”- „Jestem gotowy na przyjście Pana”.

Dziś często słyszy się, że roraty to msza dla dzieci, bo kazanie przygotowane z myślą o nich, bo rozdawane są niekiedy naklejki, gadżety związane z tematem dnia, bo dziecięca procesja, śniadanko dla nich... Wystarczy jednak przyjść rano, by zobaczyć, jak wielu dorosłych gromadzi się w kościele: różnych stanów i zawodów, w różnej formie fizycznej: zdrowi i utyskujący, radosne już od przebudzenia „skowronki” i napuszone „sowy” z nieustannym deficytem snu. Wszyscy jednak czuwający niczym ewangeliczne rozsądne panny, wyglądające Pana z lampami w ręku, z zapasem oliwy, by nie przeoczyć najważniejszego momentu.

Czekamy, czekamy na Ciebie, Panie Jezu! Ale czekamy też jeszcze na tych, którzy wciąż mają problem z porannym budzeniem. Chcemy, by i oni mogli powiedzieć z czystym sercem: Jestem gotowy na Twe przyjście.

 

na zdj.: Jedna z najmłodszych parafianek- uczestniczek rorat z podstawowymi atrybutami: lampion+drożdżówka+kakao.